Solidarität ohne Grenzen – Rede von Dziewuchy Berlin – Ein Europa für Alle

Wersja polska poniżej

Ein Europa für Alle / 19.5.2019
Dziewuchy Berlin

Ich stehe hier als Frau, Mutter, Tochter, Kollegin. Ich stehe als in Berlin lebende polnische Migrantin, als Europäerin. Und ich bin verzweifelt, weil einerseits die bevorstehenden Wahlen zum Europäischen Parlament den erwarteten Wandel bringen können, und Tausende von Polinnen und Polen gestern auf den Straßen der polnischen Städte für Europa standen und Demokratie und Gleichberechtigung feierten. Und seit 2015, Als PiS zur Macht kam, machen die es fast jede Woche. Andererseits ist es bedauerlich, dass die polnische populistische Regierung unter der Führung eines autoritären Mannes, Kaczyński, in einem Land mit 38 Millionen Einwohnern, die Säulen der Demokratie und des Rechtsstaates abbauen konnte. In meinem Heimatland hat die Demokratie praktisch aufgehört zu existieren.

Nach 100 Jahren Unabhängigkeit wurde Polen wieder geteilt. Die vierte Teilung Polens fand jedoch nicht territorial statt, sondern die Trennlinie verläuft durch unsere Schlaf- und Esszimmer. Die polnische Gesellschaft ist gespalten, unumkehrbar. Eine Generation reicht nicht aus, um diese Division zu begraben. Und das alles nur wegen der Politik. Dasselbe gilt natürlich auch in anderen Ländern.

Wie es in autoritären Ländern geschieht, suchen die Behörden nach einem Feind. In Polen ist es ein Teil der Gesellschaft mit unterschiedlichen politischen Ansichten, es sind Frauen, Menschen mit unterschiedlicher Hautfarbe, Religion, LGBT, Flüchtlinge, EU, sogar Deutschland. Der Konservatismus und Nationalismus zirkulieren über die ganze Welt, über Zeiten der politischen Korrektheit, und in Zeiten von Social Media, Fake News und Populismus durfen die Rechten nicht nur im öffentlichen Raum, auf der Straße, sondern auch in Parlamenten präsent sein. Auf der ganzen Welt. Auch in Deutschland und dagegen als Zivilgesellschaft sollten wir solidarisch stehen, über Grenzen hinweg.

Rassismus ist keine Alternative.
Die Alternative für Deutschland ist der Rassismus.

Nationalismus ist keine Alternative.
Die Alternative für Deutschland ist der Nationalismus.

Populismus ist keine Alternative.
Die Alternative für Deutschland ist der Populismus.

Patriarchat ist keine Alternative.
Die Alternative für Deutschland ist der Patriarchat.

Und Patriarchat ist langweilig!

Wir, Frauen mussen gemeinsam gegen die Rechten stehen!

Etwas mehr als die Hälfte der europäischen Bevölkerung besteht aus Frauen. Erst seit etwas mehr als 100 Jahren können Frauen studieren, aktiv und passiv an Wahlen teilnehmen. Das ist neu. Wir haben viel nachzuholen. Wir brauchen mehr Frauen in der Politik, mehr Frauen in der Regierung, mehr Frauen auf dem Gipfel.

Wir dürfen diese Gelegenheit nicht verpassen. Es liegt auch daran, dass konservative und rechte Gruppen per Definition patriarchalisch und frauenfeindlich sind. Im Namen traditioneller, oft christlicher Werte versuchen sie nicht nur zu verhindern, dass wir an die Macht kommen, sondern auch, unsere Rechte weiter einzuschränken – ich spreche zum Beispiel von reproduktiven Rechten. Abtreibung ist zu einem Slogan in politischen Spielen geworden, zu einer Manifestation der Ideologie – alles auf Kosten unseres Körpers, unseres Geistes und unserer Herzen. Und der Körper einer Frau ist kein Spielzeug.

Unterdessen vernetzen sich die Rechte und die Konservativen weltweit, haben riesige Finanzen und arbeiten grenzüberschreitend zusammen. Dieses Netzwerk von Verbindungen ist oft nicht über Europa sichtbar, aber es existiert – man schaue sich den Trisulti-Orden in Italien an, wo Steve Bannon eine Akademie für die ultrakonservativen jungen Generationen gründen will. Das ist ernster, als wir denken. Lassen Sie uns die Augen offen halten.

Vor einem Jahr dachte ich, es sei notwendig, für die Rechte der Frauen in Polen, Irland, den USA oder Deutschland zu kämpfen… in jedem Land separat. Im Jahr 2016 gelang es dem polnischen Volk, das Abtreibungsverbot aufrechtzuerhalten, aber der Kampf geht weiter. Und so Heute müssen wir, Frauen der Welt, uns vereinen! Nur so haben wir eine Chance!

Anna Krenz / Dziewuchy Berlin


Stoję tu jako kobieta, mama, córka, koleżanka. Stoję jako migrantka z Polski, mieszkanka Berlina, Europejka. Stoję rozdarta, bo z jednej strony zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego mogą przynieść oczekiwaną zmianę, tysiące Polek i Polaków stało wczoraj na ulicach polskich miast świętując Europę, demokrację czy równouprawnienie. Od bowiem prawie 4 lat, od momentu kiedy konserwatywna prawicowa partia PiS objęła rządy w Polsce, część społeczeństwa manifestuje swój sprzeciw na ulicach. Właściwie co tydzień. I z drugiej strony – jest to smutne, że do tego doszło, że polski populistyczny rząd, kierowany przez jednego autorytarnego człowieka, Kaczyńskiego, potrafił zdemontować filary demokracji i praworządności w Polsce, kraju z populacją 38 milionów. Demokracja praktycznie przestała istnieć w mojej ojczyźnie.

Po 100 latach niepodległości, polska znów została podzielona. Czwarty podział polski nastąpił jednak nie terytorialnie, ale linia podziału przebiega przez nasze sypialnie i jadalnie. Polskie społeczeństwo podzieliło się, nieodwracalnie. Jedno pokolenie nie wystarczy by zakopać ten podział. I to wszystko tylko z powodu polityki. Podobnie jest w innych krajach oczywiście.

Jak to w państwach autorytarnych bywa, władze szukają wroga. W Polsce to część społeczeństwa o innych poglądach politycznych, kobiety, osoby o innym kolorze skóry, innej wyznawanej religii, LGBT, uchodźcy, UE, Niemcy. Konserwatyzm i prawica krąży nad światem, po czasach politycznej poprawności, a w czasach social media, fake news i populizmu, ma przyzwolenie na obecność nie tylko w przestrzeni publicznej, na ulicach ale i w parlamentach. Na całym świecie. W niemczech też, dlatego jako społeczeństwa obywatelskie stawać powinniśmy solidarnie, ponad granicami.

Rasizm to żadna alternatywa.
Alternatywa dla Niemiec to rasizm.

Nacjonalizm to żadna alternatywa.
Alternatywa dla Niemiec to nacjonalizm.

Populizm to żadna alternatywa.
Alternatywa dla Niemiec to populizm.

Patriarchat to żadna alternatywa.
Alternatywa dla Niemiec to patriarchat.

I patriarchat jest już nudny!

Nieco ponad połowa społeczeństwa Europy to kobiety. Dopiero od nieco ponad 100 lat, kobiety mogą studiować, czynnie i biernie brać udział w wyborach. To od niedawna. mamy wiele do nadrobienia. W tym roku musimy iść do wyborów – nie tylko oddać głos ale być wybraną. potrzebujemy więcej kobiet w polityce, kobiet rządzących, na szczycie.

Nie możemy zaprzepaścić tej szansy. Równie dlatego, że ugrupowania konserwatywne i prawicowe z założenia są patriarchalne, antykobiece. W imię tradycyjnych, często chrześcijańskich, wartości próbują nie tylko nie dopuścić nas do władzy, ale i ograniczyć dalej nasze prawa – mówię o prawach reprodukcyjnych na przykład. Aborcja stała się hasłem w politycznych rozgrywkach, manifestacją ideologii – wszystko kosztem naszych ciał, ducha i serc. A kobiece ciało nie jest piłką do zabawy.

Tymczasem prawica i konserwatyści sieciują się, dysponują olbrzymimi finansami, współpracują ponad granicami. Ponad Europą. często nie widać tej siatki połączeń, ale ona istnieje – wystarczy spojrzeć na zakon Trisulti w Włoszech, gdzie Steve Bannon chce urządzić akademię dla ultrakonserwatywnych nowych pokoleń. To poważniejsza rzecz niż nam się zdaje. Miejmy oczy otwarte.

Jeszcze rok temu zdawało mi się, że trzeba walczyć o prawa kobiet w Polsce, Irlandii, USA czy Niemczech… w każdym kraju osobno. W 2016 roku Polkom udało się postrzymać zakaz aborcji. Ale walka trwa dalej. Konserwatywni nacjonaliści działają ponad granicami, globalnie. I tak musimy i my. Kobiety świata, łączcie się! Tylko tak mamy szansę!

Anna Krenz / Dziewuchy Berlin

Fotos: Edith Muráth Haslehner / Rane Schmidt

60627702_356636341724152_9141649396306280448_n60359102_10216776754484176_1954679117223821312_nplakat_ok

Leave a Reply

Your email address will not be published.